poniedziałek, 10 czerwca 2013

Z jagodami

Kto był sprytny i pracowity podczas zeszłorocznego urlopu nad morzem? To byłam ja :) Ponieważ przez większość pobytu (czyli cztery dni z pięciu) niemal nieustanie niebo raczyło nas rożnymi rodzajami opadów, od kapuśniaczku po nieliche ulewy, trzeba było znaleźć sobie jakieś zajęcie. Plażing w strugach deszczu bowiem jest mało relaksujący i raczej szarpie nerwy niż je koi. Dlatego razem z mężem dzień w dzień, razem z tubylcami zbieraliśmy jagody i (haha uwaga)  nie zjadaliśmy ich (no dobra trochę zjedliśmy) tylko mroziliśmy i przywieźliśmy do domu :)
Tadam, taka byłam mądra :) i teraz w nagrodę zajadam się smakowitymi jagodami :)




Ściskam jagodowo Karolina :)

6 komentarzy:

  1. My kupowaliśmy od sąsiadki po cenie okazyjnej i w tym czasie byczyliśmy się na plaży. Ach, to były czasy:P A sezon jagodowy już niebawem się rozpocznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nam niestety pogoda pokrzyżowała plany :)

      Usuń
  2. Ujacie!!!! jagodki pycha! a jaka satysfakcja jak jeszcze "samonazbierane":-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. rzeczywiście były pyszne, a co lepsze jeszcze trochę zostało :) więc tym razem może będą pierogi z jagodami :)

    OdpowiedzUsuń